Dwie odmienne połowy oglądali kibice zgromadzeni w hali przy ul. Śniadeckich. Energa AZS do przerwy sensacyjnie przegrywała z KPR-em, ale zawody zakończyła bardzo wysokim wynikiem, dopisując sobie zasłużone dwa punkty.

Przed meczem 13. serii PGNiG Superligi kobiet z obozu Energi AZS Koszalin wiało optymizmem. Podopieczne Anity Unijat wygrały w ostatniej kolejce z przedostatnim KPR-em Ruchem Chorzów, a przed nimi czekały zawody z totalnym outsiderem rozgrywek. Tutaj faworyta nikomu wskazywać nie było trzeba. Tymczasem boiskowe wydarzenia nabrały zgoła odmiennych barw.

Biało-zielone od początku nie weszły dobrze w spotkanie z jeleniogórzankami. Dość powiedzieć, że przez pierwsze 8 minut trafiły tylko raz, podczas gdy przyjezdne zapisały na swoim już 5 “oczek”. Takiego stanu rzeczy nikt w Koszalinie się nie spodziewał. Wydawało się, że KPR utrzyma uzyskaną przewagę, tymczasem przestał u nich funkcjonować atak pozycyjny. Przełożyło się to bezpośrednio na wynik rywalizacji. Po 15 minutach było już po 7.

Od tamtej pory miejscowe zaczęły grać lepiej. Kolejna akcja przyniosła pierwsze prowadzenie Energi w tym spotkaniu (8:7). Kiedy zaś między słupkami rzut karny wybroniła Marta Wiercioch, wydawało się, że kłopoty zostały ostatecznie zażegnane. Nic bardziej mylnego. “Stare” problemy powróciły niczym bumerang. Oktawia Bielecka ponownie wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie. Na 3 minuty przed końcem było już 11:14, a strzelczynią ekskoszalinianka Joanna Załoga. Pogoń nie była udana i ostatecznie to faworyzowane koszalinianki schodziły na przerwę w dość minorowych nastrojach.

Druga część widowiska przyniosła oczekiwaną odmianę. Inicjatywę zaczęły sukcesywnie przejmować Akademiczki. Kwestią czasu było, kiedy znów na tablicy świetlnej pojawi się rezultat remisowy. Stało się tak już w 37. minucie zawodów. Tym razem Energetyczne nie zamierzały powtórzyć swojego błędu z pierwszej połowy. Wykorzystały błędy swoich przeciwniczek i zyskały solidną jak na tamten czas zaliczkę (24:19 po trafieniu Katarzyny Kołodziejskiej).

Ostatni kwadrans okazał się być jedynie formalnością. Bramki wpadały głównie do siatki strzeżonej przez Martynę Hoffman. KPR stracił zupełnie skuteczność, niezbyt dobrze grał w defensywie. Nic więc dziwnego, że przewaga AZS-u rosła z każdą kolejną minutą. Na 3 minuty przed końcem wynosiła ona już 9 trafień (31:22). Z dobrej strony pokazała się w tamtym czasie Małgorzata Trawczyńska. KPR przez ostatnie 15 minut zdobył raptem dwie bramki i ostatecznie przegrał aż 33:23.

Energa AZS Koszalin – KPR Jelenia Góra 33:23 (14:16)

Energa AZS: Kowalczyk, Wiercioch – Michałów 2, Roszak 7, Stasiak 1, Budnicka, Trawczyńska 2, Domaros 2, Chmiel 2, Kaczanowska, Błaszczyk 1, Nestiaruk 1, Sądej 7, Kołodziejska 4, Nowicka 4.
Karne: 4/5
Kary: 4 min.

KPR: Hoffman, Demiańczuk – Nowicka 6, Mączka 1, Tomczyk 1, Uzar 3, Kobzar 4, Załoga 4, Oreszczuk 1, Fijałkowska 1, Bilenia, Michalak, Bielecka 2.
Karne: 2/4
Kary: 10 min.

Kary: <br/>
Energa AZS – 4 min. (Michałów, Kaczanowska – 2 min.); <br/>
KPR – 10 min. (Tomczyk, Oreszczuk, Bilenia, Michalak, Bielecka – 2 min.)<br/><br/>

Sędziowie: Bąk, Ciesielski (obaj z Zielonej Góry).<br/>
Widzów: 1750.<br/>

źródło: Krzysztof Kempski / http://sportowefakty.wp.pl/pilka-reczna/571572/dobra-pierwsza-polowa-to-za-malo-kpr-nadal-bez-wygranej