Koszalinianki mają za sobą niezły występ, ale do domu wracają bez punktów. Po trudnej i emocjonującej walce w meczu 11. serii PGNiG Superligi uległy zespołowi Eurobud JKS Jarosław 23:24.

Przystępując do gry drużyny dzieliły aż dwie pozycje w tabeli, ale tylko cztery punkty różnicy. Jarosławianki znajdowały się na 4. miejscu z dorobkiem piętnastu punktów, natomiast koszalinianki zajmowały 6. lokatę z jedenastoma punktami na koncie. Można było się więc spodziewać wyrównanej walki, bo zespoły od początku sezonu radzą sobie na parkietach Superligi z podobnym skutkiem.

W spotkanie lepiej weszły gospodynie. Już pół minuty po jego rozpoczęciu było 1:0. Następnie koszalinianki sprawiały rywalkom „prezenty”, ale miejscowe przeważnie nie potrafiły ich wykorzystywać. Tym sposobem po pięciu minutach prowadziły tylko 2:0, chociaż ich przewaga mogła być w tym momencie znacznie wyższa. Brak skuteczności Eurobudu ratował nieco szczypiornistki Młynów Stoisław, które miały możliwość w miarę szybko odrobić straty i zrehabilitować się po nie najlepszym początku. Pierwszą bramkę dla przyjezdnych zdobyła w 7. minucie Żaneta Lipok, a po chwili na ich koncie pojawiła się kolejna. Tym sposobem na tablicy widniał remis 2:2. Zawodniczki z Podkarpacia straciły dobry rytm, którym weszły w mecz, czego nie omieszkały wykorzystać przyjezdne. W 11. minucie po skutecznej kontrze Aleksandry Zaleśny „Biało-zielone” prowadziły 3:2. Wtedy, wyraźnie rozczarowany postawą swoich podopiecznych, o czas poprosił Reidar Møistad, trener jarosławskiej ekipy. Rady szkoleniowca na niewiele się zdały, bo niemoc w jego drużynie trwała, a koszalinianki robiły co chciały. Po niespełna kwadransie prowadziły już 6:3 i niebawem wypracowały sobie solidną, pięciobramkową przewagę (21. min – 12:7). Pod koniec pierwszej połowy miejscowe prezentowały się nieco lepiej, jednak nawet w momentach, gdy zawodziła koszalińska obrona, na drodze stawała im młoda, ale obiecująca bramkarka Młynów Stoisław, Natalia Filończuk. Do przerwy było 10:13.

Po zmianie stron boiska jarosławianki systematycznie zmniejszały różnicę, aż w końcu doprowadziły do remisu 17:17. (47. min). Już kilkadziesiąt sekund później objęły prowadzenie 18:17 i błyskawicznie zwiększyły je aż do trzech bramek (50. min – 20:17). Koszalinianki nie mogły być już spokojne, bo ich sytuacja z względnie bezpieczniej stała się trudna, a Młynom Stoisław od dobrych kilkunastu minut brakowało skuteczności. „Biało-zielone” zachowały jednak zimną krew i odrobiły straty (55. min – 21:21). Ostatnie chwile meczu w Jarosławiu dostarczyły obu ekipom sporo emocji i nerwów. Końcówka była bardzo wyrównana, ale ostatecznie lepiej spisały się w niej miejscowe pokonując rywalki 24:23. – W pewnym momencie przestaliśmy rzucać z drugiej linii. Szukaliśmy gry do koła, ale tam było bardzo ciasno. Traciliśmy wtedy piłki, przez co rywalki wyprowadzały kontrataki. W pewnym momencie chyba zabrakło dziewczynom odwagi, żeby rzucić z drugiej linii, zaczęliśmy grać inaczej i to zaważyło na wyniku. Sprawiliśmy sobie zawód, bo to nie był pierwszy mecz w tym sezonie, który przegraliśmy tylko jedną bramką. Wydaje mi się, że drużyna nie zasłużyła na taki wynik. Remis byłby zdecydowanie bardziej sprawiedliwy, ale taki jest sport – mówił po spotkaniu Waldemar Szymański, trener Młynów Stoisław Koszalin.

Skład i bramki Młyny Stoisław Koszalin: Alexandra Ivanytsia, Natalia Filończuk – Gabriela Urbaniak 3, Paula Mazurek 6, Anna Mączka 4, Żaneta Lipok 3, Aleksandra Zaleśny 1, Gabriela Haric , Martyna Żukowska 4, Hanna Rycharska 2, Adrianna Nowicka , Martyna Borysławska, Daria Somionka.
Skład i bramki Eurobud JKS Jarosław: Jelena Durasinović, Palina Kukharchyk – Joanna Gadzina 7, Valiantsina Nestsiaruk 5, Aleksandra Zimny 5, Katarzyna Kozimur 3, Ivona Mrden 3, Sylwia Matuszczyk 1, Magda Balsam, Aleksandra Dorsz, Kinga Strózik, Natalia Volovnyk, Olivera Vukcević.

Pin It on Pinterest